To się tutaj ładna dyskusja wywiązała.

No i słusznie, bo finał jest co najmniej zastanawiający.
Byłem przekonany jak większość poprzedników, że historia zabójstwa Rosie Larsen skończy się ostatecznie w tym sezonie.
Ten cliffhanger był trochę niepotrzebny. Co prawda, cały czas zastanawiałem się i nie wierzyłem, że to Richmond jest zabójcą. Nie pasuje mi on i już. Ale tyle dowodów na niego mieli, że nie da się już tego odkręcić. Te jego zdjęcia z Rosie, samochód sztabu, historia jego zmarłej żony, email, związek z kasynem, związek z serwisem towarzyskim, opowieść jednej z dziewczyn do wynajęcia. A jednak coś mi tutaj nie pasuje.
Holder - tak świetnie budował się jego partnerstwo z Linden, że po prostu nie wierzę, że twórcy zrobili z niego zdrajcę/kreta itp. Moim zdaniem coś musi być na rzeczy, jakaś tajna sprawa czy coś związane z rodziną siostry. On ma być pozytywną postacią, do cholery!

Linden - telefon w samolocie pokazujący, że zdjęcie radnego zostało sfałszowane zniszczył wszystko. Moim zdaniem na początku drugiej serii ona jeszcze zdąży wysiąść z tego samolotu. Biedny Jack.

Mitch - masakrycznie dziwna postać, wkurzała mnie przez cały sezon, a teraz uciekła...lol.

Belko - ładna prywatna wendetta na końcu.

Byłoby zabawnie, gdyby kolejny "członek" rodziny Larsenów wylądował w więzieniu, bo próbie zabójstwa niewinnego człowieka - oczywiście w przypadku, gdyby Richmond nie okazał się zabójcą.

Zakładając, że nowy sezon będzie nową historią, to te zakończenie 1 serii jest do dupy!

Poczekamy, zobaczymy. A może to jakoś fajnie pociągną.

Jeśli Richmond nie jest zabójcą, to kto?
Moje typy:
- ktoś z ekipy Adamsa, sam Adams
- Jamie, nie wiem dlaczego, intuicja.

Tak naprawdę nie mam pojęcia kto mógłby nim być. Drexler mi nie pasuje, on cały czas chciał zniszczyć Adamsa, do Richmonda nic nie miał. Gwen też mi nie pasuje, jej zdziwienie po zobaczeniu zdjęć z Rosie było bardzo przekonujące, do tego jej współpraca z Linden.