1x10 - Wrath Of The Gods
Post edytowany: dodanie filmu w pełnej wersji.
Pełna wersja filmu już dostępna na Vidoo.
Otwórz film w nowym oknie i oglądaj do woli.

Akcja serialu rozpoczyna się tuż po krwawej ucieczce z domu Batiatusa

Potem genialna walka z Neavią (chociaż ona dalej mnie śmieszy) i teks o odrąbywaniu głowy. Słodki
Szkoda tylko że Argon zamiast Doctore schodził z Spartacusem, Gannicusem i Kriksosem. Wtedy to by była drużyna mistrzów areny
Ale i tak ta czwórka dała radę
Potem finalnie starcie wyszło równie niesamowicie. Szkoda tylko Doctore, ale starcie z Egipcjaninem znowu wyszło przednio. Dawno żaden odcinek nie wyzwolił we mnie tyle emocji co ten i siedział na szpilkach kto teraz zginie w tej potyczce. Do tego jeszcze to wszystko było przeplatane scenami z porodu Illyti. Nie sądziłem że to będzie równie dobre, a było! Oj był! Lukrecja oszalała do reszty, wybiła całą służbę i zrobiła cesarkę sztyletem
Jakby tego było małe rzuciła się w przepaść wraz z dzieckiem! Będzie mi jej brakowało oj będzie. Tak jak Lukrecji. Nie spodziewałem się że to bedzie aż taka krwawa rzeźnia i połowa obsady zostanie wymieniona w kolejnym sezonie, którego nie mogę się doczekać po tym rewelacyjnym sezonie. Obawiałem się jak serial sobie poradzi z zmianą formy, ale poradził bardzo dobrze. Ciekawe jak teraz wypadnie rozkwit rebelii
Posty: 4093
Lokalizacja: Koszalin / Gdańsk
Ulubiony serial:
GoT / Fringe / Mad Men
gadu:
3343371

Nie była to moja ulubiona postać, ale też mi nie przeszkadzała. Miała kilka świetnych scen w serialu, za co będę ją dobrze wspominał. Tak samo jak Czesiek, mam nadzieję, że na niej skończą wątki miłosne Spartiego.
Kolejna cudowna śmierć zadana dość ciekawie z rąk Naevii. Ashur, jak zwykle zbyt pewny siebie poległ od cięcia Naevii, którą spisał już na straty. Odrąbywanie głowy było ostrym zakończeniem życia Syryjczyka, który zawsze będzie mi się kojarzył z intrygami, kłamstwami i obrazem Żmii.
Atak z innej strony Góry poprzez zejście po pnączach, ciche wykończenie żołnierzy pilnujących katapult i ostrzelanie armii ognistymi kulami. Znakomity moment, który był sygnałem dla pozostałych, aby ruszyć do walki. 

Wyrżnięcie służby, przyjęcie porodu i zabranie dziecka nad przepaść...po czym oddanie otchłani z niemowlęciem w rękach.
Kolejna znakomita scena, którą będę pamiętał na długi czas. Co do Illythii, nadal nie jestem przekonany do jej śmierci, zdaje mi się, że ona tylko zemdlała.
Po raz kolejny jestem pełen podziwu dla Gannicusa, który od czasu "Gods of the Arena" stał się moim ulubionym gladiatorem. 


Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości